Łączna liczba wyświetleń

piątek, 12 sierpnia 2016

Niemy film

Widziałam 
jak ciemną nocą 
błysnął biały szelmowski uśmiech
kiedy płową powierzchowność 
zmył letni deszcz
Jakbyśmy od zawsze byli
szlachetną czernią 
i niewinną bielą
niemego filmu
gdzie słowo zaklęte w muzyce wołało do tańca
tak dostojnych…
Przebrani tylko za nas samych
bez sztucznych świateł

Najprawdziwsi

czwartek, 11 sierpnia 2016

Listy niewysłane

Najdroższy

 Minęło kilkanaście godzin od naszego spotkania, a serca już wylewa się tęsknota. Nie zdążyłam nawet się z Tobą pożegnać i żal ogromny ogarnia całe moje marne  jestestwo. Wybacz moje wcześniejsze płytkie spojrzenie, za łatwo Cię oceniłam. Jak bardzo mogłam się pomylić? Dopiero dwa dni deszczu zmyły Twoją powierzchowność. Gdy zaszło słońce, pierwszy zaświecił Twój uśmiech. Zawadiacki, Szelmowski ale bardzo szczery. Rytmicznie, z każdym oddechem uczyłam się Twojego imienia na nowo, mimo że zaklęta we mnie Elizabeth Bennet poprzysięgła  gardzić Tobą na wieki. Obietnica ta miała miejsce jeszcze 2 dni wcześniej, tuż przed deszczem. Burza zaczęła się tuż po tym jak się pokłóciliśmy ... 
Ale jednak okazałeś się być miły. Gdy wirowaliśmy w tańcu wirowała cała altana, a miejsca na parkiecie było właśnie tyle ile nam było trzeba. Rozumiałam niemal każdy Twój ruch, nie przeszkadzały w tym niewygodne buty, czy też stan, w którym byłam (wybacz, mam nadzieję, że nie będziesz o tym pamiętał). Potem, wraz z poczuciem humoru otworzyłeś nade mną parasol troskliwości, zachowałeś go na dobrą okazję. Dałeś mi ciepło w herbacie i rozmowie.
I jestem Ci wdzięczna, za wszystko. Nawet jeśli, wynikało to jedynie z życzliwości. Tak bardzo chciałabym wierzyć, że zrobiłeś to bo jestem Ci droga. Choć teraz, gdy patrzę na to z większego dystansu, jestem niemal pewna, że "tak wypadało". Niemniej jednak Twoja rozpromieniona Twarz będzie mi przyświecać jeszcze długo. 

W sercu noszę całe to dobro. Nie chcę, żebyś o mnie zapomniał. Wyśnij sen o mnie i niech będzie to dobry sen. Z nadzieją na że kiedyś powiesz "Moja"

Wspinam się na palce i całuję Twój uśmiech



środa, 15 czerwca 2016

Kawa

Wiedziałam, że nie zostanę tam do końca kawy, więc od razu poprosiłam na wynos. Jakoś nie umiem znaleźć swojego miejsca, mimo iż wszędzie witają mnie z życzliwością, a jakże ... powierzchowną. Z czasem nie pozostaje nic innego jak w najmniej krzywdzący sposób, wyżywając się do granic słownikowych zasobów i możliwości, wylać na kartkę emocje, wraz z nieśmiertelną kawą. Plamy z niej tak samo brudne jak i moje samopoczucie. Nie chcę Cię już więcej kochać. Nie potrafię znieść Twojego widoku. Mimo to, cokolwiek czuję względem Ciebie, najgorszym z możliwych faktów jest to, że nie potrafisz być mi obojętny. Gardzę sobą i Tobą również, tylko niepotrzebnie trzaskam drzwiami, wymierzając moją frustrację w niewinną acz miłą obsługę. Nadmienię również, że na dworze leje i zdecydowanie jest pieruńsko zimno i przez Ciebie tutaj się włóczę. Biorąc pod uwagę, że biegnąc zbiorę tyle samo kropel nie śpieszy mi się. Zimno-Pusto-Czechow.

czwartek, 2 czerwca 2016

Anatomia


A! ... Na to? mia...łam jeden sposób.
I chyba już nie mam.
Odkąd wpadłeś mi w oko.
coś mnie zaślepiło
(to chyba zwie się miłość)
i nogi oplotła mi wata cukrowa
z kilku słodkich słów od Ciebie
Więc stałam z sercem na dłoni
a usta drżały w rytm niepewności
Aż straciłam dla Ciebie głowę...
Aż głowę.
choć nie prosiłeś mnie nawet o rękę.

wtorek, 17 maja 2016

Pies ogrodnika

Mogę wszystko.
Mielę czas z kolejną kawą
Wiernie czekając, aż stanie się samo
wyczuwam jak  czerwienią pachnie z daleka
śliniąc się na samą myśl.
Kto Ci powiedział, że jesteś Bogiem?
najwyżej psem jego ogrodnika
trzymającym zwłoki w zaciśniętych zębach
Wyrzuconych na brzeg przez morze łez
nie Twoje
nie rusz ...
To już tylko wspomnienia
z zamorskiej przeszłości
o cudzej miłości ...



wtorek, 10 maja 2016

Mucha

Dla Ciebie
moje uniesienie
na motylich skrzydłach gdzieś w środku mnie
Warte muchy rozpaćkanej na ścianie
Twoim butem
na amen zesputej
zgniecionej w locie

Zamknęłam powieki
na to co widziały oczy
I usta
na to co nieomal z nich wypłynęło
jak krew z muchy ...
I już nie powiem
Nie chcę.

Tak. Kropka jako największy wyraz oburzenia.
.
Jak ta mucha
Bo choć natrętna i mała
jak te motyle
mogła mnie chociaż podnieść na duchu
Przecież też miała skrzydła






niedziela, 17 kwietnia 2016

Pajęczyny

To tylko zły sen
nic się nie wydarzyło
To przez deszcz
tusz czarną smugą spłynął
a w środku nic
takie nic wyjące
i tuż za rogiem
schowało się moje słońce

Nie chciałeś zwyczajnej
brzydoty nocy
z włosami w nieładzie
i papierosem
I coś tu zostało
wciąż pustką dźwięczy
odkąd wyrwałam się
z Twoich pajęczyn ...